Smierc i zycie

Śmierć jest tak naturalna, a tak surrealistyczna. Tak bardzo nieprawdopodobna a tak zwyczajna.
Mysle, ze najgorzej jest kiedy dochodzimy do wniosku, ze zycie osoby, ktora nam byla bliska skonczylo sie definitywnie i nie bylo wcale piekne ani mile ani wesole. Kazda decyzja jest tak wazna, a tak niewiadoma, jak gra w rulete. Nie wiadomo, prawdopodobienstwo wygranej jest tak minimalne. Jak wygrac z zyciem, jak zrobic to, zeby miec szczescie po swojej stronie.
Zycie jest bezsensu, niepewne, niewiadome, i moze dlatego powinnismy byc zadowoleni z kazdej chwili, niewymagac za duzo, tylko cieszyc sie tym co sie ma. Starac sie realizowac swoje marzenia, ale nie wierzyc szczesciu. A moze wierzyc? Moze to wiara, taka glupia smieszna wiara sprawia, ze spelnia sie to czego tak pragniemy? Czy powinnismy zyc ze swiadomoscia, ze jedyne co nam jest dane to jest ten czas, i ze jest to tak drogocenne? A jesli sens naszego istnienia jest bezsensem, dlaczego mamy w ogole podejmowac jakies dzialania i realizowac nasze marzenia? Jesli i tak umrzemy i przemienimy sie w proch i powrocimy do natury. Czarna dziura nas wchlonie....gdzies tam w centrum naszej galaktyki jest gigatyczny czarny potwor i zyja tam miliony 'dusz' w cieniach swych przeszlosci

Komentarze

Popularne posty