Czekalismy u lekarza na wizyte. Sama wizyta u lekarza, nawet jesli jest niewinna i jest tylko rutynowa kontrola, powoduje u mnie juz lekka panike w mozgu i spora sensacje w brzuchu. Poczekalnia w Alpinghon jest spora, przestrzenna i w sumie mila. W lewym kacie przy oknie jest dosc duza przestrzen z zabawkami. Przeroznych rozmiarow, przeznaczen, dla kazdego wieku cos sie znajdzie. Siedzialam tak grzecznie na krzesle , czekalam na wizyte(zjawilismy sie 10 min przed wyznaczonym czasem) i coraz wieksza nabieralam ochote, zeby rzucic sie na podloge i zaczac bawic sie wielkoludami klockami logo. Byly kolorowe, przerozne i az prosily sie, zeby sie nimi zajac. Tak sobie myslalam, jak to cudownie byc dzieckiem, jakbym znowu miala 10 lat to bym sie nie zastanawiala, czy wypada czy nie bawic zabawkami. Nie musialabym w panice szukac publicznej toalety, tylko bym sciagala majtki i siusiala na trawniku, albo gdzie sie da, kiedy mialabym potrzebe. Mozna byc spontanicznym i szczerym, mozna robic glupie rzeczy bez wysluchiwania truizmow a'la to nie wypada. Ja chyba ciagle nie lubie tego doroslego zycia. Czy ja w ogole lubie zycie?
29 listopada 2009
Przywileje bycia dzieckiem
1 listopada 2009
Łódź moje miasto
To zabrzmi dziwnie, ale chyba odnowa odkrylam Łódź. I to nie tylko odkrylam ale sie rowniez pokochalam. I jest mi przykro, ze ciagle jest taka zaniedbana, niedopieszczona, porzucona, zapomniana, biedna, niekochana.
W sumie jest to jedno z najbardziej ciekawych wielonarodosciowych miast w Polsce. Do XIX wiecznej Lodzi przyjezdzali nie tylko Niemcy, Zydzi, Rosjanie czy Polacy. Takze Anglicy, Portugalczycy, Irlandczycy, Belgowie i Slazacy. Mysle, ze wiekszosc rodowitych Lodzian wywodzi sie z 'popapranych' krzyzowek. Jak moj tato wpada w nastroj i zaczyna tyrade na temat prawdziwych Polakow, to pytam go sie, czy jego mama o nazwisku Schulz (pradziadowie przyjechali z Bawarii) tez byla rodowita Polka. Bardzo sie obraza.
Mysle, ze Lodz jest wyjatkowym miastem. Pieknym w swej brzydocie. Jestem w Holandii i tesknie za Lodzia, za rodzina, za przyjaciolmi. Ciezko.
Chcialabym byc tam teraz i odwiedzac groby rodzinne, spotykac sie z bliskimi i walesac sie po cmentarzach. I poznym wieczorem obserwowac niepowtarzalna atmosfere "plonacych cmentarzy'. Nie ma tego w Holandii, nie ma tego w Anglii. To piekny polski, dawno temu b. poganski rytual. Zawsze twierdzilam, ze nasz katolicyzm troche przypomina katolicyzm poludniowej ameryki i Meksyka. Pol poganie, zupelnie jak my.
18 sierpnia 2009
Smierc i zycie
Śmierć jest tak naturalna, a tak surrealistyczna. Tak bardzo nieprawdopodobna a tak zwyczajna.
Mysle, ze najgorzej jest kiedy dochodzimy do wniosku, ze zycie osoby, ktora nam byla bliska skonczylo sie definitywnie i nie bylo wcale piekne ani mile ani wesole. Kazda decyzja jest tak wazna, a tak niewiadoma, jak gra w rulete. Nie wiadomo, prawdopodobienstwo wygranej jest tak minimalne. Jak wygrac z zyciem, jak zrobic to, zeby miec szczescie po swojej stronie.
Zycie jest bezsensu, niepewne, niewiadome, i moze dlatego powinnismy byc zadowoleni z kazdej chwili, niewymagac za duzo, tylko cieszyc sie tym co sie ma. Starac sie realizowac swoje marzenia, ale nie wierzyc szczesciu. A moze wierzyc? Moze to wiara, taka glupia smieszna wiara sprawia, ze spelnia sie to czego tak pragniemy? Czy powinnismy zyc ze swiadomoscia, ze jedyne co nam jest dane to jest ten czas, i ze jest to tak drogocenne? A jesli sens naszego istnienia jest bezsensem, dlaczego mamy w ogole podejmowac jakies dzialania i realizowac nasze marzenia? Jesli i tak umrzemy i przemienimy sie w proch i powrocimy do natury. Czarna dziura nas wchlonie....gdzies tam w centrum naszej galaktyki jest gigatyczny czarny potwor i zyja tam miliony 'dusz' w cieniach swych przeszlosci
27 lipca 2009
Helena Grossówna
18 lipca 2009
16 lipca 2009
Dżem-List do M Rawa blues 91
Ryszard Riedel, w Rawie, 91 rok. Jego ulubionym zespolem byli The Dors. Zapewne Morrison byl jego idolem Riedel, tak jak Morrison byl swietnym (moze nawet lepszym wokalistom) poeta, tworca. Czy Morisson umarl z powodu naduzycia heroiny, nie wiadomo. Nie bylo autopsji, a jego partnerka zeszla w pare lat po jego smierci, od heroiny. To, ze narkotyki byly , moze niebezposrednim ale posrednim powodem jego smierci jest prawda. Tragedia jest fakt, ze zmarnowal swoje i swoich bliskich zycie. Cpac sobie od czasu do czasu trawke, nie jest grzechem, ale wdac sie w prawdziwe narkotyki i sie od nich tak uzaleznic jak Riedel jest tragedia.
A z drugiej strony, kazdy z nas umrze, zejdzie wczesniej czy pozniej; wiekszosc z nas nic po sobie ciekawego nie pozostawi. Ryszard Riedel zostawil niezpomniane utwory, nagrania, filmy ze swoich i Dzemu koncertow. Tysiace fanow i wielbicieli. I wspaniala poezje. Mam nadzieje, ze odnalazl spokoj i dalej miewa niesamowite odjazdy, tym razem juz bez heroiny i bolu.
12 lipca 2009
Życie w Dunchideock jest trochę tak jak bycie w raju




Życie w Dunchideock jest trochę tak jak bycie w raju, tak myślę. Blisko tego co wydaje nam się rajem. Nawet kiedy pada jest pięknie smutnawo, w kolorach przyćmionych zieleni. Konie się denerwują, króliki jak wściekłe buszują i niszczą. Ptaki latają ponad i pod, w górę i w dól, biegają, uganiają się za pożywieniem, za atrakcjami. Wczoraj dzieńciołek (Dendrocopos minor) starał się atkakować słup elektryczny. Walił tym dziobem i oczywiście nie mógł się wbić, bałam się, że złamie sobie ten dziubek i go przestraszyłam i odleciał. Nasz ogrodnik Marek twierdzi, że dzięcioły nie należą do zbyt cfanych ptaków, pomyślałam więc, że lepiej przestraszyć tego małego dzięciołka i uratować go od nagłej śmierci. Czasami na pobliskie łąki na których pasają się konie przychodzą jelenie. Są bardzo płochliwe, natychmiast uciekają jak widzą poruszających się z sapiensów. Raz mały lisek uciekał przed samochodem, jechaliśmy za nim bardzo wolno a on biegł i biegł, aż wreszcie wpadł na pomysł, żeby przedrzeć się przez żywopłot. Zywopłoty tutejsze są ogromne, bogate w pokrzywy, zioła, kwiaty i różne drzewka wyrastające na dziko. Parę rasy w roku farmerzy je podcinają, przycinają i ścinają. Inaczej nawet mały Smart miałby trudności, żeby przejechać.
Jak nie śpię to nad ranem, jeszcze przed wschodem idę do ogrodu. Ogród jest bardzo duży i pnie się do góry. Konie jeszcze w półśnie, króliki i ptaki uciekają w popłochu. Słońce tylko widoczne w pierwszych pionowych liniach czerwieni gdzieś za wzgórzami. Kwiaty jeszcze uśpione. Słychać tylko naturę a reszta jest ciszą.
Albo nocą taką dzisiejszą zaczarować się można zupełnie. Z prawej strony, księżyc trzy/czwarty w kolorach miedziowego złota na tle granatowego nieba, w dole chmury refleksujące światło księżyca, niebo usłane gwiazdami, z lewej strony resztki fioletów, śliwkowości i granatów zachodzącego gdzieś daleko słońca w oceanie a w dole Exeter zasypany światłem a my w tym naszym ciemnym ogrodzie, gdzieś pomiędzy kosmosem, ziemią, rzeczywistością i jej zaprzeczeniem. Fizyka kwantowa sprawdza się to inny czas i inna przestrzeń.
5 lipca 2009
30 czerwca 2009
MAREK GRECHUTA - Dni ktorych nie znamy
Komentarz zbedny. Moje pokolenie wychowalo sie na Grechucie, Budce Suflera i Perfekcie....Skaldowie tez byli - ja ich lubilam.
A przede wszystkim sluchalo sie Genesis, Pink Floyd, Queen, King Crimson, ELP i Yes.
26 czerwca 2009
Michael Jackson odszedl
Michael Jackson umarl tak nagle. A ja ciagle wierzylam jeszcze, ze znowu wyda jakis genialny, magiczny album. Stworzy cos na miare Thrillera. Juz nawet przyzwyczajlam sie do jego ekscentrycznego (OK, koszmarnego wygladu), do jego idiotyzmow, neurotyzmow, dziwacznosci. Nigdy nie wierzylam w historie, ktore prasa przekazywala i oskarzenia o pedofilie i tym podobne. Ale wierzy sie w to, w co sie chce wierzyc.
Lubi sie kogos za to co tworzy, czy za jego charakter. Znali go rodzina, przyjaciele i ci ktorzy z nim albo dla niego pracowali. Miliony fanow na swiecie wie o nim tylko to co przekazywala prasa. Ludzie go kochaja i uwielbiaja za to co stworzyl, za jego glos, taniec, muzyke, spiew. Za jego niesamowite wystepy na koncertach. Krol POP-music.
Moze dla niego lepiej, ze juz zszedl i mam nadzieje, ze nie ma drugiego zycia po tamtej stronie, ze jest tylko cisza i spokoj.
Podobno smierc jego zostala spowodowana ogromna iloscia pigulek, ktore namietnie bral i po prostu jego serce nie wytrzymalo.
Zastanawiam sie, na moralnoscia lekarzy, ktorzy go prowadzili, i przepisywali mu w zasadzie smiertelne dawki. Czy wiekszosc ludzi naprawdę zrobi wszystko dla pieniedzy, tylko dla pieniedzy.
Przyjaciel Michaela, Uri Geller powiedzial prasie, ze jest w calkowitym szoku, gdyz wedlug opini lekarzy, Michael by w swietnej kondycji, przygotowywal sie do swojego powrotu na scene, wielki comeback, planowany na lipiec, odlozony do sierpnia.
Najwiekszy pop star XX wieku.
Michael i jego niepowtarzalny taniec, i te jego ruchy, slynny moonwalk - pomyslec, ze to juz historia.
Michael dziekuje ci za wspaniala muzyke, spoczywaj w ciszy i spokoju


