Moja wystawa w Danii na wyspie Lolland, pazdziernik 2010

Jestesmy w Danii. Wczoraj bylo otwarcie wystawy, w ktorej biore udzial. Gallery Sigvardson w Rodby, na wyspie Lolland. Co mi strzelilo do glowy, zeby tutaj przyjechac i stracic tyle pieniedzy (transport obrazow, przyjazd, pobyt etc)!? - nie mam odpowiedzi na to pytanie. Licho wie co mi odbilo, zeby sie zgodzic na ta eskapade.  Wlasciciele galerii sa bardzo sympatyczni, aczkolwiek zatrzymani w czasie, w ktorym fajnie bylo byc hippie. Na otwarcie przybylo moze 10 osob. Kolekcja wyjatkowo znieksztalconych ludzi. Przewaznie znieksztalconych przez pochlanianie nadmiernej ilosci chyba jedzenia (moze plynow). Po dwoch godzinach oczekiwania przybyla TV internetowa. Bede na YouTube!****
Poznalam mlodego ciekawego artyste. Maluje/ rysuje/ rzezbi w stylu South Park i Simpson.  Nazywa sie Claus Arndt Nielsen. Swoje komiksy/obrazy nazywa BUGGERS. Buggers sa jak ludzie, polityka i wszystko to co on dookola postrzega. I na pewno nie podoba mu sie aktualny klimat polityczno-socjalny w jego kraju, Danii.
Dzisiaj pojechalismy na wyspe Falster. Bylo szaro i deszczowo, ale nie przeszkodzilo to drzewom prezentowac sie w przepieknych kolorach brazu-rudowosci-czerwieni-pomaranczy-zolci i zlota. Odwiedzilismy galerie Galleri Arleth. Przepiekne miejsce na starej farmie. Przemily wlasciciel i b. ciekawe obrazy na scianach, i duzo interesujachych rzezb/kreatur. Akurat byla wystawa malarza z Bangladeshu Pijush Kanti Sarkar. Bardzo ciekawe obrazy. Seria zatytulowana 'przelamywanie murow'. Dobra technika, ciekawe kolory, wiekszosc obrazow to mixed-media.
Blisko morza, duzo lasow i wzgorzowato. Z tamdat pojechalismy do rybackiej wioski Hesnaes. Duzo bardzo ciekawych, starych domow pokrytych strzecha. Inne niz w Anglii, inne niz w Holandii. Pelne uroku i nostalgii.
Po drodze zwiedzilismy dworek (zameczek)+ farme i  tereny lowieckie. Duzo bazantow i saren. Co chwila cos przeskakiwalo z pobrzeza lasu w busz kukurydzy. A to harem bazanci a to sarna. Miejsce to nazywa sie Corselitze. A to informacja, ktora znalazlam na internecie dotyczaca tego zamku
12 km/7mi east of Nykøbing on the island of Falster stands Corselitze Castle, the main wing of which dates from 1777. The castle is surrounded by a park laid out in the English style, with lakes and streams.In 1766, the district that supplied the Cavalry Regiment on Falster was put up for auction. It was described as 10 manors in working order with attached copyholder farms. Prince Carl of Hessen bought Carlsfelt and Corselitze on East Falster. Two years later the prince gave the manors to his friend Major General Frederik Classen. Prince Carl of Hessen was chairman of the incumbent state council of war, while Classen was the King's arms producer by royal appointment in Frederiksværk. Classen immediately set about renovating Corselitze manor. In 1777, the neoclassicistic main building was complete along with its newly landscaped English inspired park. Classen built The General's Summerhouse at the edge of the forest facing the Baltic Sea. This building is a thatched miniature copy of Liselund on Møn. Det Classenske Fideicommis is a charitable organisation that was founded when Major General Johann Frederik Classen died in 1792. Its funds are used for charitable and informative purposes.( http://www.kulturarv.dk/1001fortaellinger/en_GB/corselitze/main)
Tutaj w ogole nie ma pubow czy karczm. W piatki i w sobote byly imprezy w hotelu, w ktorym jestesmy w Maribo. Goscie strasznie sie upijali, w nocy byly krzyki, wrzaski i histeryczne smiechy. Wiekszosc osob, ktore widzialam w hotelu, czy to w restauracji czy tez na ulicy raczej mozna nazwac brzydkimi. Brzydka nacja cos jak Holendrzy. Jest tutaj bardzo 'bialo'; nie widac azjatow, murzynow czy tez arabow. Bardzo dunsko. W Maribo spotkalismy paru Polakow, tzn slyszelismy jak rozmawiali. Na wyspie Falster sa podobno Bosniacy ale przebywaja w obozie i widocznie ich izoluja. Podobno jest straszna nagonka na cudzoziemcow. Dunczycy bardzo sie ich boja  Jak na razie nie widzialam zadnej ciemnej, brazowej czy tez zoltej twarzy. Ale moze Lolland jest wyjatkiem. Jutro bedziemy w Kopenhadze, zobaczymy jak tam jest. Ostatnio bylismy tam 4 lata temu. Raczej tez bialo. Mam nadzieje, ze znajdziemy jakas dobraz azjatycka restauracje. Mam juz dosyc dunskiej kuchni. Mieso, mieso i jeszcze raz mieso i ziemniaki. Prawie w ogole nie ma nigdzie ryb, ani wegetarianskich dan. Tylko losos z grilla, tak suchy, ze az niesmaczny. 75 euro za niesmaczne danie to troche lekka przesada. Juz nawet w angielskim pubie mozna lepiej zjesc.

Komentarze

Popularne posty