Głupota, ślepota, ignorancja czy po prostu normalność?

Kiedy jestem na dłuższym posiedzeniu w toalecie, zawsze czytam. Nie wazne czy to u siebie czy u kogos (toalety publiczne omijam, chyba ze jestem do tego zmuszona przez moje cholerne jelita, ale wtedy trwa to krotko i w pozycji, która nie pozwala czytać - intymne zwierzenia). Ostatnio jak bylam u Mikolaja porwalam w biegu Reader's Digest i umiescilam sie w jego lazience.
Znalazlam artykul o ostatnich dniach zycia Mahatmy Gandhi.
Jego bolu z powodu podzialu Indii, korupcji w rzadzie, falii teroru i morederst, wojny z Pakistanem itd, itd. Mysle, ze to musi byc straszliwe uczucie kiedy spelnia sie marzenie twojego zycia, spelnia sie cos o co walczyles cale swoje zycie - w jego przypadku niepodleglosc Indii, ale jakby ten moment spelnienia staje sie symultanicznie zaprzeczeniem twoich idealow, w jakis sposob zabrudza, obsmierdza, zatruwa, niszczy je.
Pacyfista, ktory musi patrzec jak jedna nacja nagle rozbija sie na dwie i zaczyna walczyc ze soba, nienawidziec sie i niszczyc. Wszystko jak zwykle w imie boga i bogow. Hindusi, Mohametanie, Katolicy, Protestanci i tysiace innych, w imie boga, ktory ich stworzyl, nienawidza, zabijaja, walcza, gina. Jako osoba nie wierzaca w istnienie stworzyciela i ingerencji bogow w nasze stworzenie i zycie na tej planecie, nie jestem oczywiscie w stanie zrozumiec tych emocji, tej zacieklosci, fanatyzmu, milosci do czegos totalnie iracjonalnego (Allaha, Jahwe, boga, Jezusa itp).
Nienawisci w ogole jako takiej nie jestem w stanie pojac, oczywiscie, ze sa ludzie, ktorych po prostu nie lubie, ale zeby nienawidziec innych tylko dlatego, ze inaczej mysla, ze w co innego wierza, ze sa inni??? To jest tak nieracjonalne i glupie, plaskie, ohydne....a moze taki jest po prostu czlowiek, obok swojej genialnosci i talentow jest rowniez glupim, prymitywnym ignorantem?
Mahatma zostal zabity przez takiego glupka, fanatyka, sikhijskiego popapranica. Tylko dlatego, ze byl pacyfista, ze bronil rowniez muzulmanow, ze byl przeciwko przemocy, korupcji, niesprawiedliwosci. A moze dlatego, ze przyczynil sie do odzyskania niepodleglosci przez Indie?
Prawdopodobnie dla Gadhiego smierc byla wybawieniem, jak sam twierdzil:
Smierc to prawdziwy przyjaciel. Rozpaczamy tylko przez nasza ignorancje.
Nie wiem, czy sie z nim zgadzam. Czasami jest to prawdziwe, moze czesciej jest niz nie jest. Ale skad ta pewnosc, jesli nie mamy porownania, i tak naprawde nikt nic sensownego nie jest w stanie powiedziec.

Komentarze

Popularne posty