Tropem pięknej Heleny

Artykuł SZYMONA SPANDOWSKIEGO


 


 Wszystko wskazuje na to, że jesienią o słynnej aktorce znów zrobi się w Toruniu głośno.
    Przeprowadziliśmy bardzo interesujące dochodzenie, dzięki któremu udało nam się znaleźć dom Heleny Grossówny oraz obalić jedną z miejskich legend.
   Niedawno wspominaliśmy o tym, że dobrze by było ze ściany zamkniętego „Naszego Kina” przenieść znajdującą się tam tablicę Heleny Grossówny, naszej toruńskiej ozdoby przedwojennego srebrnego ekranu.           Wspominaliśmy również, że warto by było nieco sobie w Toruniu o aktorce przypomnieć, ponieważ w Warszawie powstaje właśnie jej biografia, a zapowiedziana na przyszły rok premiera książki ma być połączona z dużą wystawą na temat „Helenki z Torunia”, jak pierwsza dama polskiego przedwojennego srebrnego ekranu zwykła o sobie mawiać.
   Jesienią prawdopodobnie uda się spełnić oba pierwsze punkty programu, to znaczy przenieść tablicę, a przy okazji przypomnieć również niezwykłą, ale znów w mieście zapomnianą postać. Przy okazji chyba również udało nam się dorzucić kamyczek do opisywanego życiorysu aktorki. Kiedy trzy lata temu szukaliśmy domu rodzinnego Grossówny, od naszych Czytelników dostaliśmy informacje mówiące o nim w czasie przeszłym i lokujące budynek na rogu ulicy PCK oraz Dekerta. Wśród tych sygnałów była również informacja o tym, że dom pani Heleny znajdował się gdzie indziej, a raczej znajduje, ponieważ nadal stoi. Ten trop okazał się prawdziwy, co pomógł ostatecznie wyjaśnić pan Bohdan Orłowski, twórca strony oToruniu.net.
- Zgodnie z przedwojennymi księgami adresowymi, wdowa Waleria Gross była w latach 20. i 30. zameldowana przy ulicy Wodnej 30., a więc obecnej ulicy PCK - tłumaczy poproszony przez nas o pomoc znawca przedwojennego Torunia.
- Dom ten stoi na rogu PCK i Głowackiego do dziś. Jakie miłe uczucie ogarnia człowieka, gdy uda mu się szczęśliwie dotrzeć do końca jakiejś zagadki sprzed lat. Jakie miłe jest to uczucie i... jakie czasami bywa krótkotrwałe!
   Pisaliśmy poprzednio o tym, że Helena Grossówna dziecięciem będąc, chodziła do szkoły na Mokrem. Niedługo później ze starej i poczciwej „szóstki” przy Łąkowej otrzymaliśmy wiadomość od trzymającej pod swoimi skrzydłami szkolną bibliotekę pani Elżbiety Komassy o tym, że w archiwum udało się odnaleźć wpis dotyczący przyszłej aktorki. Trzeba przyznać, dokonano go wiosną 1911 roku z prawdziwie niemiecką precyzją: data urodzenia, imię matki, ojciec - nie żyje (Leonard Gross był rzeźnikiem, umarł w 1909 roku - red.). Poza tym napisano również, że dziewczynka uczyła się w tej szkole od wiosny 1911 do jesieni 1918 roku, kończąc klasę VI „b”.
   Pięknie, same nowe wiadomości. Niestety, widać tu również zupełnie inny adres, pod którym zameldowana była mała Grossówna: Lindenstrasse 71. Zatem Kościuszki i to gdzieś daleko, w okolicy młynów. Ponownie skorzystaliśmy z pomocy gospodarza strony o.Toruniu.net, który numerację domów z początków XX wieku przełożył na bardziej współczesną, w tym wypadku okazało się, że chodzi o nieruchomość nr 83.
- Nie mam jednak na jej temat żadnych informacji, obawiam się więc, że budynku już nie ma - dodaje pan Bohdan znad swojego archiwum. Rzeczywiście, dom stał między młynami i wiaduktem, musiał jednak przestać istnieć już wiele lat temu. Nie szkodzi, najważniejszy toruński adres związany z aktorką udało się jednak odnaleźć, a dzięki temu uda się też pewnie wzbogacić toruński rozdział jej biografii.

Komentarze

Popularne posty