Zachod slonca na Tenerif

Kiedy wracalismy wieczorem do domu, po odebraniu Davida z lotniska, to kolo Puerto de La Cruz, nagle wjechalismy w mgle. Cale morze nagle stalo sie mleczno-nierealna rzeczywistoscia i pomiedzy tymi warstwami roznych zolci i szarosci mlecznosci pojawiala sie i znikala szaro-zolta plama.
I to jest impresja z mojej obserwacji podczas jazdy samochodem. Chyba nawet mi sie udala.
Mnie sie podoba. :-))

Komentarze

Popularne posty