„ Dancing Queen”- „ Królowa Tańca” z Serii Jagodowa Kraina

To zdarzyło się w siódmy, jagodowy, deszczowy dzień. Blueberryess miała już tak dosyć jagodowego deszczu, że postanowiła zrobić coś bardzo nieoczekiwanego i dziwnego. Zapragnęła zrobić coś zupełnie nowego, czegoś czego jeszcze nigdy nie próbowała. Najpierw wdrapała się na szczyt jagodowego Domu Niespodzianek. Było to archiwum aneks museum rupieci Jagodowej Krainy. Było tam wszystko od bardzo popularnych rzeczy, takich jak puste jajka ptasie aż po rarytasy, np. obtłuczone wazy chińskie z Dynastii BlueberMing. Nikt tam raczej nigdy nie zaglądał, czasami tylko JagodzioChamp- Smutny Artysta w poszukiwaniu inspiracji, do swoich nigdy nie zrealizowanych dzieł.


Blueberres zainteresowała się pięknie wyglądającą, ale niesamowicie ogromną książką. Był to album tych humans, które jedzą jagody, takie jak ona. Bardzo się natrudziła, żeby otworzyć ją. Okładka była bardzo ciężka. Wreszcie kiedy jej się udało, przeczytała „Najpiękniejsze katedry Gotyckie”. (Blueberryess jest poliglotką, zna 121 różnych narzeczy). Zaczęła oglądać zdjęcia. Przed jej oczyma ukazywały się jedna po drugiej katedry Gotyckie. Jedna piękniejsza od drugiej. Jedna bardziej imponująca od następnej. Aż doszła do strony 37 i to co ukazało się przed jej oczyma całkowicie ją zamurowało. Była to budowla tak piękna i tak misterna w swjojej budowie, że aż nieprawdziwa. Była to katedra z Sieny. Biedna Blueberryess. Zupełnie ją powalilo.. Położyła się na zdjęciu katedry, otworzyła oczy jak najszerzej potrafiła i starała się wciągnąć przez nie jej piękno. Po jakimś czasie zamknęła oczy i zaczęła wciągać przez nos zapach katedry. Marzenia zawładnęły nią całkowicie. Ale Blueberryess nie byłaby sobą, gdyby nie zaczęła wprowadzać swoje marzenia w życie. Podniosła się z książki, oddana całkowicie idei fix, że musi znaleźć się w tej katedrze. Na razie znalazła się w innym wymiarze. 
Szła przed siebie nie patrząc pod nogi. Przewróciła się o coś prostokątnego. To coś miało okienko i jakieś szpulki w środku. Kopnęła to coś swoją liściastą stópką. Dzwięk, który nagle wydobył się z tego ‘czegoś, powalił ją do tyłu. Znowu upadła. Ale tym razem na magiczne grzyby. Zaczęła je jeść, bo była głodna. 


Te grzyby, ta muzyka i te słowa piosenki “...You can dance, Friday night and the lights are low, night is young and you are the dancing Queen, young and sweet, only seventeen, dancing Queen........you can dance, you can jive, having the time of your life and when you get the chance......dancing Queen… “ 


W takim to stanie znalazł ją Blueberryer. Pomyślał „ znowu najadła się tych cholernych grzybów”. Miał przy sobie zwisające zwoje fasolowych tycznych łodyg tycznych. Długo się nie namyślając, przywiązał jeden koniec do ręki Blueberrerry, a drugi (bo te łodygi mają dwa końce) do swojej ręki. Pomyślał – cokolwiek się zdarzy, mam ją pod kontrolą... Może miał ją pod kontrolą, ale tylko fizyczną. Duchowo i intelektualnie Blueberreress znajdowała się w wymiarze całkowicie niedostępnym dla niego. Była dancing queen w zaczarowanym złotym świecie sieneńskich madon, Swiętego Franciszka, aniołów i swoich mistycznych, zaczarowanych marzeń.


Dancing Quenn from the Series Blueberry Land; własna technika, 30cm x 30 cm 

Dancing Queen - detal 



Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty